|
:: waniliowe-mysliblog
:: księga gości 2012 marzec luty styczeń 2011 sierpień lipiec marzec 2010 grudzień wrzesień czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2009 grudzień wrzesień sierpień czerwiec kwiecień marzec 2008 grudzień październik wrzesień sierpień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2007 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2006 grudzień listopad październik wrzesień lipiec czerwiec maj marzec luty styczeń 2005 grudzień listopad październik sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień marzec luty styczeń 2004 grudzień listopad październik wrzesień sierpień lipiec czerwiec maj kwiecień Po drugiej stronie stuck-in-reverse Kaś in-black Madde Goś Radek klik! |
22:00:29 2012-03-26 255.
"U kobiet krew płynie w sercu.
Dlatego zawsze marzną im palce."
skomentuj (2) 23:38:17 2012-02-17 254.Wanna ciepłej wody, musująca kula o zapachu poziomek i święty spokój - to niezawodny sposób na odprężenie po ciężkim dniu. Jeszcze tylko aromatyczne świeczki, Chilli Zet i książka, a będę w pełni usatysfakcjonowana. "Dlaczego mężczyźni kochają zołzy" - moje dziewczyny są zachwycone i namówiły mnie na przeczytanie (od razu zostałam zaopatrzona w drugi tom, aż strach się bać). Recenzje ma cienkie, więc jestem ciekawa jaki będzie mój odbiór tej książki.
skomentuj (0) 23:28:54 2012-02-13 253.Jeszcze dłonie pachną skórką pomarańczową, jeszcze na języku czuć smak ciasteczek czekoladowych, jeszcze herbata nie zdążyła ostygnąć, a myśli rozgrzać się. Nie wiem kiedy minęły te dwa tygodnie, wystarczyło na chwilę przymknąć oczy i czas gdzieś umknął. Tylko stos książek do przeczytania zmalał. Urodziny urodzinami, ważne że tort był piękny, kiedy ja byłam chora i mało piękna. W sumie to nie dzieje się nic nowego. Stara bieda, jak to mawia mój dziadek. * Nie powinno się zbyt wiele oczekiwać, bo rozczarowania bywają bolesne. Słowa - słowami, a życie - życiem. * Tak, chyba jednak jestem rozdrażniona.
skomentuj (1) 14:52:07 2012-01-16 252.Podobno chcieć, to móc. Tylko czasami nie starcza energii. Sesja w pełni, rozterki jak były tak są, jedyną nowością jest śnieg. Wręcz nie mogłam o tym nie wspomnieć, zwłaszcza że spadł akurat dzień po tym, jak poszłam złożyć reklamację dotyczącą moich jedynych kozaków. Czysta złośliwość, która ma też swoje plusy - musiałam kupić nowe buty, a nowe buty zawsze cieszą tak samo. Bardzo to przyziemne. Ja ostatnio też jestem zbyt przyziemna, żadnych wzniosłych myśli. Tu i teraz, aspekty bardzo praktyczne. W sumie to jestem tchórzem, bo jak się czegoś szczerze nie lubi, nie leży to w kręgu zainteresowań i to wcale nie sprawia, że czuję się szczęśliwsza/mądrzejsza itd. to się to po prostu zostawia. I tak też bym zrobiła. Gdybym nie była tchórzem. A może to wręcz przeciwnie wynik mojej roztropności? Bo kto mądry rzuca studia na ostatnim semestrze? No właśnie... Niech będzie już luty, choć podejrzewam, że nie przyniesie on rewolucyjnych zmian, ale czasem lubię się łudzić. Właściwie to sama nie wiem, o co tak do końca mi chodzi. Wiem tylko, że właśnie powinnam się uczyć.
skomentuj (0) |